Recenzja gry Angry Birds Star Wars II na iOS

Gry tworzone na bazie licencji „Gwiezdnych Wojen” nie mają szczęścia. Wisi nad nimi pewna klątwa, która sprawia, że mało któremu deweloperowi udaje się wybić ponad przeciętność ze swoją produkcją, chociaż nie można im odmówić dobrej sprzedaży. Sztuka ta udała się pierwszej kolaboracji Gwiezdnej Sagi z uniwersum „Angry Birds”. Niestety, na powtórkę z rozrywki zabrakło Mocy.

Przeczytaj koniecznie >> Recenzje gier na tablety

 Loading ...

Pierwsze „Angry Birds” było magiczne, proste i niezwykle grywalne. Nie bez powodu tę pozycję podaje się jako koronny przykład idealnej gry mobilnej. Wspominam o tej szczególnej odsłonie, gdyż w mojej opinii jest ona kanoniczna dla całej serii, a to, co zastałem na ekranie po uruchomieniu „ABSW2” przerosło moje najśmielsze oczekiwania w negatywny sposób.

Studio Rovio przestało eksponować prostotę rozgrywki, tworząc nieczytelny miszmasz. Wszystko teraz wygląda przytłaczająco na ekranie tabletu i zdaje się być stylizowane na miłą dla oka bajkę, porzucając szaty gry wideo. Liczba mocy naszych podopiecznych przytłacza i sprawia wrażenie chaosu przez cały czas. Rozumiem brak pomysłowości i chęć wyjścia z niewygodnej sytuacji, ale nie tędy droga. Nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja, a w tym przypadku była nią prosta mechanika o niskim progu wejścia dla nowicjuszy. Teraz tego brakuje. Wszystko jest tu przekombinowane.

Mimo to „Angry Birds Star Wars II” nie jest grą spisaną kompletnie na straty. Przede wszystkim przedstawia inne realia względem poprzedniczki, gdyż tytuł bazuje na nowej trylogii „Gwiezdnych Wojen”. Po raz pierwszy gra daje możliwość opowiedzenia się po – tu wolne tłumaczenie – Wieprzowej Stronie (Pork Side) – co skutkuje to odmienną, mroczną oprawą, alternatywną ścieżką fabularną, a także innym jednostkami, które pokrywają się z flotą Imperium. Ich przeciwieństwem w tym czarno-białym świecie jest Ptasia Strona (Bird Side). Wyróżnienie dwóch stron i oddanie graczom możliwości lawirowania między nimi to super sprawa. Różnorodność jest w cenie, tym bardziej w postaci kompletnej zmiany oprawy.

Każda postać posiada umiejętność specjalną, której wykorzystanie jest poniekąd wymagane do ukończenia poziomu. Jakby tego było mało, wprowadzono dodatkowe ptaki zdobywane w miarę postępu, dostępne w podręcznym menu. Służą one na różny sposób i stanowią unikalny zestaw narzędzi wojennych. Co prawda są to te same jednostki, co dostępne normalnie, ale dzięki ich „zwyżce” jesteśmy w stanie pomóc sobie będąc w opałach, nie mając pomysłu na ukończenie poziomu.

Sposób, w jaki gramy, nie zmienił za dużo względem pierwszej gry ze „Star Wars” w tytule. Wiele poziomów to te same pola grawitacyjne o niezmienionym działaniu lub pustkowia pełne różnego rodzaju  (i nadmiaru) przeszkód. Nadal przedzieramy się przez przeszkody za pomocą miecza świetlnego, uderzeń mocy oraz innych specjalnych umiejętności. Niezbyt dużo zmodyfikowano w mechanizmach rozgrywki. Na obronę tytułu należy wspomnieć o specjalnej sekcji „Reward Chapter”, która kryje w sobie dodatkowe poziomy odblokowywane przez pobijanie specjalnych wyzwań. Podstawowe plansze, jak bardzo nie byłyby standardowe, posiadają w sobie więcej obiektów i to jest przykład tej złej różnorodności, która zabija ducha „Angry Birds”. Doceniam jednak osadzenie ich w realiach filmów oraz wydarzeń, które miały w nich miejsce.

W ten sposób dochodzimy do najpoważniejszej wady nowej produkcji Rovio. Innowacji tu jak na lekarstwo, za to wrażenie deja vu pojawia się na każdym kroku i to w hurtowych ilościach. Dodatkowo, z miejsca jesteśmy wrzucani na głęboką wodę. W takim wypadku pojawia się pytanie: dlaczego właściwie „Angry Birds Star Wars II” powstało jako oddzielna produkcja, a nie jako zawartość dodatkowa? Oczywiście, chodzi o pieniądze. Patrząc jednak na długość rozgrywki i zestawiając ją z wrażeniami łatwo można poczuć się naciągniętym. Ponieważ 89 Eurocentów za trzy godziny zabawy to zbyt wygórowana cena, nawet dla totalnych zajawkowiczów sagi George’a Lucasa.

Nie oczekujcie rewelacji po „Angry Birds Star Wars II”. To jest kolejny krok w kierunku, który zaprzecza ideologii rozgrywki zaprezentowanym w początkach serii. Za dużo tu „Gwiezdnych Wojen”, a za mało „Angry Birds”. Fajnie jest posłuchać po raz tysięczny tych samych sampli ze ścieżki dźwiękowej filmu po uruchomieniu gry, ale dalej staje się to już coraz bardziej męczące. Jeżeli jednak poprzednia odsłona była spełnieniem Waszych najskrytszych marzeń i czujecie niedosyt, to „dwójka” koniecznie musi być Waszym następnym zakupem.

Nasza ocena: 4/6

Plusy

+ nowe realia i nowe jednostki;
+ bonusowe poziomy;
+ gra jest uniwersalna.

Minusy

– mało znaczących zmian;
– przekombinowana rozgrywka;
– mało poziomów w głównej kampanii.

Zbigniew Borowski: Wierny fan konsoli Xbox 360 oraz redaktor naczelny i jednocześnie twórca bloga społecznościowego Polish Xbox Community od którego zaczęła się jego przygoda z dziennikarstwem. Ogromny zwolennik mediów społecznościowych, najbardziej Google+ oraz Facebooka. Z tabletami znalazł wspólny język poprzez postęp jaki dokonał się w dziedzinie gier na platformach mobilnych. Za koncert Pink Floyd dałby się rzucić psom na pożarcie. Niepoprawny idealista.
Powiązane wpisy
Disqus Comments Loading...

W serwisie wykorzystywane są pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkownika oraz do zbierania informacji statystycznych. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.