ESET Parental Control – recenzja aplikacji do kontroli rodzicielskiej

ESET Parenal Control to nowa aplikacja do kontroli rodzicielskiej. Jak sprawdza się w rzeczywistości? Sprawdziliśmy to i odpowiedź znajdziecie w naszej recenzji.

Jako mama pięciolatki wiem, że niełatwo jest powściągnąć ciekawość dziecka. Dlatego też często znajduje się tam, gdzie być nie powinna i robi to, co zakazane. Teraz, w dobie smartfonów i tabletów, ciężko jest kontrolować, co tak naprawdę ogląda dziecko. Nie zawsze mamy też możliwość ciągłego podglądania otwieranych przez naszą pociechę stron. Dlatego też powstały programy do kontroli rodzicielskiej, które nas zastępują. Ciężko jest jednak wybrać ten, który byłby odpowiedni dla naszej pociechy i chronił ją przed niebezpieczeństwami wirtualnego świata. Ostatnio na rynku pojawił się nowy program – ESET Parental Control. Postanowiłam przetestować go na swoim maluchu.

W założeniach ESET Parental Control ma chronić nasze dziecko przed nieodpowiednią zawartością zamieszczaną w pobieranych z Google Play aplikacjach czy na stronach internetowych. Aplikacja umożliwia zablokowanie stron zawierających treści nieodpowiednie dla dziecka w danym wieku. Użytkownik może też skorzystać z gotowych filtrów, które zablokują aplikacje nieodpowiednie dla naszego dziecka. Dodatkowo istnieje również funkcja pozwalająca na ustalenie, jak długo i kiedy dokładnie nasza pociecha może spędzić przed ekranem urządzenia. ESET Parental Control jest stale połączone z adresem mailowym rodzica bądź opiekuna dziecka, dzięki czemu otrzymuje on stałe raporty z poczynań małolata.

ESET Parental Control sprawdza się, jeśli mówimy o blokowaniu aplikacji. Każda próba jakiegokolwiek włączenia nieodpowiednich aplikacji powoduje, że na ekranie wyświetla się komunikat mówiący o tym, że ta zawartość nie jest odpowiednia dla naszej pociechy. Dziecko ma możliwość wyjścia z aplikacji lub poproszenie o dostęp do niej. Rodzic może odblokować czterocyfrowym kodem dostęp do danej zawartości. Jedynym zastrzeżeniem jest to, że dziecko ma dostęp do aplikacji dla dorosłych w Sklepie Play i, jeśli są darmowe, może pobierać je bez żadnych ograniczeń. Nie możemy ich jednak później włączyć. Podobnie sprawa wygląda ze stronami internetowymi – strony nieodpowiednie są blokowane i w przypadku próby wejścia na taką stronę wyświetla się odpowiedni komunikat z informacją. Tutaj mam jednak kilka zastrzeżeń. Teoretycznie na stronę taką wejść nie możemy. Z drugiej jednak strony po wpisaniu w wyszukiwarce jedynie nazwy danego serwisu, wyszukaniu wyników i przejściu do działu wideo, wyświetla nam się całą gama zdecydowanie nieodpowiednich dla naszej pociechy obrazów i filmów. Co więcej, klikając w źródło takiego obrazka bez problemu możemy przejść do strony, którą pierwotnie wyszukiwaliśmy. Dodatkowo wejścia te nie wyświetliły się w raportach na moim koncie. Z moją pięciolatką nie miałam takiego problemu, jednak większe dzieciaki są o wiele sprytniejsze niż nam się wydaje i tę lukę mogą wykorzystywać, dlatego mam nadzieję, że zostanie ona w miarę szybko załatana.

ESET Parental Control na stałe przypisane jest do naszego konta. Z jego pomocą możemy kontrolować poczynania naszej pociechy oraz zdalnie blokować zawartość. Tutaj muszę pochwalić działanie systemu. Jest bardzo proste w użytkowaniu, a usługa Premium wprowadza bardzo dużo ciekawych opcji. Już na wstępie możemy zobaczyć jakie aplikacje były używane przez nasze dziecko. Na stronie głównej istnieje też mapa informująca rodzica, gdzie aktualnie znajduje się nasze dziecko (o ile nie zostawiło tabletu czy smartfona w domu). Otrzymujemy również raporty z odwiedzanych przez naszą pociechę stron internetowych oraz aplikacji. Ta opcja sprawdza się tutaj całkiem dobrze. Zapisy ze stron przychodzą praktycznie od razu. Użytkownik ma też dostęp do dokładnej listy odwiedzanych portali, jednak po kliknięciu w daną stronę nie każda się otwiera i nie można sprawdzić części zawartości. Dział ten ma za to bardzo wygodny podział pomiędzy strony odpowiednie, nieodpowiednie i nieudane próby dostępu. Możemy spojrzeć również na mapę intensywności korzystania i zobaczyć, kiedy nasze dziecko korzystało z urządzenia najdłużej.

Bardzo sprawnie działa również narzędzie kontroli aplikacji. Dzięki niemu nie tylko miałam wgląd w te aplikacje, z których korzysta moja córka, ale również w mapę aktywności mojego dziecka. W ten sposób mogłam bliżej poznać, co tak naprawdę przyciąga uwagę mojej pociechy najbardziej, czym się interesuje i przy jakich grach spędza najwięcej czasu. Dział ten pozwalał też na niezwykle szybkie i proste blokowanie aplikacji. Wystarczył jedno kliknięcie, by moja córka nie była już w stanie pobierać kolejnej darmowej gry ze Sklepu Play. Panel łączy się z urządzeniem bardzo szybko, dzięki czemu już po kliku sekundach dana aplikacja jest zablokowana.

Mam tutaj jedynie jedną uwagę – nie znalazłam w panelu możliwości zablokowania danej strony bez wcześniejszego jej odwiedzenia. Oznacza to, że musimy my lub, co gorsza, nasze dziecko, odwiedzić dany serwis, by ten pojawił się na liście w panelu. Wtedy dopiero mamy możliwość wprowadzenia blokady.

ESET Parental Control jest ciekawą opcją, jeśli myślicie o tym, by w najbliższej przyszłości wprowadzić kontrolę na urządzeniach Waszych pociech. Aplikacja pozwala nie tylko na kontrolę poczynań dzieci, ale również na poznanie ich zainteresowań. ESET Parental Control ma kilka błędów, które z pewnością trzeba naprawić. Jednak to świeża aplikacja, więc myślę, że ekipa z ESET już pracuje nad łatkami. Należy pamiętać też, że wszystkie opisywane tu opcje są uwzględnione w pakiecie premium. Aplikacja jest też dostępna w formie darmowej, jednak ze znacznie ograniczonymi możliwościami. Jeśli jednak jesteście zainteresowani, pierwszy miesiąc premium dostępny jest za darmo.

Nasza ocena – 4/6

Zalety:
+ wygodny panel kontrolny;
+ raporty;
+ szybkość działania;
+ możliwość blokowania aplikacji i stron na godziny;
+ lokalizator urządzenia.

Wady:
– sporadyczne, ale ważne luki;
– niemożność blokowania stron bez uprzedniego wejścia na nie.

Katarzyna Dąbkowska: Każda kieszonsolka i tablet moim przyjacielem, niezależnie od "maści" i rodzaju. Swojego iPhone'a traktuję jak prawą rękę. Pisaniem o mobilnych sprzętach zajmuję się od kilku lat. Miłośniczka gier, literatury angielskiej i kultury Dalekiego Wschodu, wychowująca przedstawiciela nowego pokolenia.
Powiązane wpisy
Disqus Comments Loading...

W serwisie wykorzystywane są pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkownika oraz do zbierania informacji statystycznych. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.