Recenzja tabletu Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T

To pierwsze urządzenie tego producenta, które trafiło do naszej redakcji. Jest ono o tyle nietypowym przedstawicielem segmentu tabletów, że posiada na pokładzie tuner naziemnej telewizji cyfrowej, a dodatkowo, producent zaopatrzył go w aplikację do nawigacji – MapaMap. Jak Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T wypadnie w testach? Aby się tego dowiedzieć, zapoznajcie się z naszą recenzją.

Przeczytaj koniecznie >> Recenzja: Fonepad – wszystkomający tablet od Asusa

 Loading ...

Zanim przejdziemy do oględzin, zapoznajmy się ze specyfikacją techniczną tabletu:

Już pierwszy wiersz tabelki zwiastuje, że wyświetlacz w zupełności przystaje do, było-nie-było, budżetowego zacięcia tabletu Lark. Warto tu wspomnieć, że sugerowana cena producenta to 399 złotych. To niewiele, jednak z drugiej strony rozdzielczość 480 x 800 pikseli jest niską wartością nawet wówczas, gdy mówimy o smartfonie, których rozmiar ekranu nie przekracza 5 cali. Tu mamy 7-calowy tablet… Pozostałe parametry wydają się być w porządku. Wprawdzie sercem Larka jest jednordzeniowy procesor Telechips 1,2Ghz, jednak pozwala on na obsługę materiałów wideo w jakości FullHD. Wspomaga go tutaj 1GB pamięci RAM i 8 GB miejsca na dane. Przyjrzyjmy się Larkowi z bliska.

Tablet – co w zestawie, budowa, jakość wykonania

W kolorowym, zawierającym podstawowe informacje o urządzeniu kartoniku, odnajdziemy naprawdę pokaźny zestaw dodatków. Nawet topowi producenci dodają zwykle tylko przewód USB i ładowarkę sieciową, a tutaj, proszę… Co znajdziemy w upakowanym po brzegi kartonie? Jedną z istotniejszych rzeczy jest „makulatura”. Dlaczego? Wśród instrukcji obsługi i ulotek znajdziemy to co najważniejsze – licencję na aplikację MapaMap. Oprócz tego, wraz z tabletem otrzymamy ładowarkę sieciową (z dedykowanym wtykiem), ładowarkę samochodową, przewód USB do microUSB, oraz uchwyt na szybę samochodu do tabletu. Plus za bogate wyposażenie dodatkowe.

Lark FreeMe 70.55 jest tabletem zdecydowanie odróżniającym się od innych, dostępnych na rynku urządzeń. Mamy tu do czynienia z prostą konstrukcją, przypominającą nieco tablety, które pojawiały się na rynku raczej kilka lat temu. Lark waży około 320 gramów i ma wymiary (w przybliżeniu) – 186 x 117 x 10 mm.

Panel frontowy otrzymał symetryczną ramkę, pośrodku której umieszczono wyświetlacz. Na jednym z dłuższych boków umiejscowiono kamerkę rozmów wideo. Jakość przechwytywanego przez nią obrazu jest raczej słaba. Powinna jednak wystarczyć do przeprowadzenia rozmowy np. via Skype. Na krótszym z boków, bliżej panelu interfejsów, znalazły się przyciski tradycyjne dla urządzeń ze starszymi wersjami Androida. Są one podświetlane na biało i ich jakości działania nie można nic zarzucić.

Jak wspomniałem na wstępie, wyświetlacz Lark FreeMe 70.55 nie ma powalającej na kolana rozdzielczości. Niestety to nie wszystko. Jakość obrazu wyświetlanego przez ten ekran jest po prostu nędzna. Kontrast na bardzo niskim poziomie, co sprawia, że obraz jest zamglony. Do tego wyblaknięte kolory, praktycznie zerowe kąty widzenia powodują, że to chyba najgorszy ekran z jakim dotąd miałem do czynienia. Sytuację ratuje nieco sprawnie działający dotyk. Do niego bowiem nie mam zastrzeżeń – urządzenie może nie ma takiej responsywności jak w topowych tabletach, ale z drugiej strony nie ma nic, do czego można by mieć poważniejsze uwagi.

Cały tablet zbudowano z materiałów przeciętnej jakości. Ich spasowanie nie budzi specjalnych zastrzeżeń zważywszy, że mówimy o tablecie kosztującym poniżej 400 PLN. Panel tylny wykonano z tworzywa o lekko karbowanej fakturze. Ułatwia to trzymanie urządzenia, i nie powoduje jego wyślizgnięć z dłoni. Odróżniającym się elementem jest pasek błyszczącego plastiku, który znalazł się na jednym z krótszych boków, tam, gdzie znalazły się interfejsy.

Na tylnym panelu, na jego środku, na górze i na dole (odpowiednio) – głośnik i aparat cyfrowy. Aparat omówię w późniejszej części, natomiast co do głośnika, muszę przyznać, że gra on całkiem przyzwoicie. Dźwięk jest czysty, choć należy pamiętać, że w chwili zwiększenia głośności do maksimum będziemy skazani na charczenie, ponieważ membrana tak małego głośniczka najzwyczajniej nie wyrabia. Summa sumarrum – głośnik o dość dobrej jakości, ale cichy i „warczący” przy odsłuchu na maksymalnej głośności.

Wszystkie przyciski i porty znajdujące się w tablecie Lark skupiono w jednym miejscu. I tak, przycisk włączania, a tuż obok przycisk regulacji głośności, znalazły się przy prawym boku na górnej krawędzi.

Na bocznej krawędzi umieszczono cały pakiet interfejsów tabletu – mikrofon, gniazdo audio typu jack 3,5mm, slot kart microSD, port miniHDMI i microUSB. Plus za cały komplet potrzebnych do szczęścia portów.

System, aplikacje, multimedia

„Z pudełka” tablet pracuje pod kontrolą Androida 4.0.4 Ice Cream Samdwich. Szkoda, że producent nie pokusił się o jego aktualizację do Jelly Bean, bo mogłoby to usprawnić pracę urządzenia.

Nie chcę przez to powiedzieć, że sprzęt działa niepoprawnie. Nie. Na poziomie systemu i aplikacji podstawowych z nim zintegrowanych, testowany Lark działa jak najbardziej sprawnie. Nie jest to demon prędkości, jednak jego żwawości nie można wiele zarzucić. Aplikacje uruchamiają się sprawnie, bez zbędnych zakłóceń. To, co widać na powyższych zrzutach, to pulpit i menu tabletu. Poza drobnymi dodatkami nie odbiega ono od typowego menu urządzeń z Androidem na pokładzie.

Producent dorzuca kilka dodatkowych aplikacji, które de facto można znaleźć za darmo w sklepie Play: jest to elektroniczne wydanie magazynu Super Express, aplikacja do monitorowania zasięgu satelitów GPS i ipla!

Nie sposób tu pominąć aplikacji MapaMap, którą wraz z licencją otrzymujemy z tabletem Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T. Oczywiście, aby móc korzystać z jej aktualizacji, w tym odświeżania map, musimy się zarejestrować, jednak nie jest to wadą. Choć sama aplikacja to temat na odrębny artykuł, dość powiedzieć, że działa ona bez żadnych zastrzeżeń. Wychwytywanie położenia (a przez to można również rozumieć łapanie fixa), wytyczanie tras odbywa się błyskawicznie, w tempie, którego można by nie oczekiwać, od w sumie niezbyt wydajnego sprzętowo tabletu. Plus.

Ostatnim elementem w obudowie Larka FreeMe, który celowo pominąłem podczas opisu konstrukcji, jest chowana w całości w korpusie antenka teleskopowa. Jak nietrudno się domyśleć, ma ona związek z tunerem telewizji cyfrowej, który wbudowano w tablecie. Największym i chyba jedynym jej mankamentem jest jej konstrukcja. Jest ona bowiem tak wątła, teleskop jest tak cienki, że trzeba przykładać sporo uwagi aby w trakcie jej składania nie połamać jej lub nie zgiąć. Od antenki niedaleko do samego tunera, a przezeń do aplikacji go obsługującej.

A ta? Jest bardzo prosta, składa się z paska narzędzi, na którym mamy narzędzia wyszukiwania stacji telewizyjnych, zapisu audycji i wykonywania fotografii. Po prawej stronie mamy listę dostępnych kanałów. Aplikacja, a wraz z nią i tablet, doskonale radzą sobie z przetwarzaniem sygnału cyfrowego. Nawet kanały w jakości HD nie powodują charakterystycznej „pikselozy”, zdarzającej się na słabszych odbiornikach telewizyjnych. Może ona się przytrafić wówczas, gdy tablet ma zbyt słaby zasięg. Przy pełnej „chorągiewce” tuner działa tak jak powinien. Szkoda tylko, że jesteśmy zmuszeni do oglądania go na tak słabym ekranie. Choć nie… Można tablet podłączyć do odbiornika TV. Wówczas wszystko wygląda zupełnie inaczej (mówię tu o kwestii jakości obrazu). Problem niestety zaczyna się, gdy nie znajdujemy się w obszarze dobrego zasięgu nadajników. Wbudowana antenka nie zbiera sygnału na  tyle, aby było to wystarczające do poprawnego wykrycia kanałów. Rezultat? Nie obejrzymy telewizji.

Tak, jak wspomniałem wcześniej, tablet świetnie spisuje się pod względem działania GPS i aplikacji MapaMap. Niestety gorzej jest z jakością baterii. Tablet w trakcie czuwania, przy bardzo sporadycznym korzystaniu wytrzyma 3 dni. Wystarczy jednak zacząć pracę z nim, grać, surfować po sieci i może się okazać, że 1 doba jest zbyt wygórowanym żądaniem. Jeśli dodatkowo wykorzystamy go jako nawigację samochodową, ten czas spadnie do mniej niż połowy dnia, a nawet do kilku godzin.

Skoro tablet ma wbudowany aparat, to wypadałoby sprawdzić jakie wykonuje zdjęcia:

Nie jest najlepiej, ale nie ma też wielkiej tragedii. Ostrość kolory i kontrast są na w miarę akceptowalnym poziomie. To co wyraźnie widać, zarówno na fotkach wykonanych w dziennym, jak i w sztucznym oświetleniu, to przebijający kolor czerwony, w dodatku rozłożony nierównomiernie po całym obszarze kadru. Aparat ma również problemy z przejściami tonalnymi.

Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T sprawdzi się również z pozostałymi mediami. Bez problemów, na wbudowanym odtwarzaczu, radzi sobie z filmami nawet full HD. Jedyny mankament, że nie sposób wgrać do pamięci tabletu filmu o wielkości powyżej 2GB. Czyżby pamięć wewnętrzna urządzenia była w formacie FAT? Bo dopiero NTFS pozwala na swobodne zarządzanie plikami o większych gabarytach.

Pozostały mi jedynie testy syntetyczne, które sprawdzą wydajność układu napędzającego „dachówkę”. Jak wypada w nich tablet Lark?

Cóż… „Tragicznie”, to delikatne określenie. Wbudowany w tablet jednordzeniowy układ Telechips jest nie tylko najsłabszy z dotychczas testowanych tabletów. Jest on mniej wydajny od dotychczas najgorszych o około 30%. Dramat, który jednak w rzeczywistości nie wygląda tak źle i w zasadzie wygląda tak kiepsko na wykresach wyników z testów syntetycznych. Paradoksalnie, choć z opóźnieniami i przycięciami, da się na nim uruchomić Real Rancing 3 czy Blood and Gloory. Jeśli jednak dodać do tego parametry obrazu, jakie oferuje Lark, przyznam, że granie nie jest esencją przyjemności.

Podsumowanie

Tablet Lark to przede wszystkim niska cena. Niska cena, w której producentowi udało upakować się nie tylko przyzwoity tablet (choć można powiedzieć, że tylko przyzwoity), ale i komponenty, które mogą uatrakcyjnić zakup tego urządzenia – świetnie działający GPS wraz z aplikacją MapaMap, a także tuner naziemnej telewizji cyfrowej. Szczególnie te dwa ostatnie elementy powodują, że Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T może być alternatywą dla nierzadko droższych, typowych urządzeń nawigacyjnych do samochodów, a tym bardziej dla budżetowych tabletów innych producentów.

Niestety nie sposób pominąć wad, a wśród nich tej najważniejszej – słabiutkiego ekranu. To tablet, więc bezwarunkowym centrum działań i uwagi w tego typu urządzeniu jest matryca. A skoro ona jest niskiej jakości, ma to negatywny wpływ na wszystko, co robi się na tym urządzeniu. Czy cena niespełna 400 złotych usprawiedliwia tak słabą jakość ekranu i niską wydajność układu SoC? Czy równoważą je w jakimkolwiek stopniu dodatki w postaci GPS, DVB-T, bogatego wyposażenia i dodana od producenta za darmo, pełnopłatna aplikacja nawigacyjna? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi, abyście sami podjęli decyzję.

Tradycyjnie, na zakończenie, odpowiedzi na pytania zadane w komentarzach do zajawki niniejszego artykułu:

P: Jak sprawuje się moduł GPS, jaka mapa jest zainstalowana i na ile jest dokładna. Działanie modułu DVB-T w i poza miastem. Czy jest możliwość podłączenia zewnętrznej anteny. Jeśli tak to czy dołączono przejściówkę. Odpowiedź ekrany na dotyk.

O: Tak jak opisałem to w artykule, GPS działa po prostu bardzo dobrze. Rozpisywanie się o samej aplikacji MapaMap jest tematem na odrębny artykuł, niemniej w kilku podróżach odbytych pod „dyktando” nawigacji, bez problemu doprowadziła ona do miejsca docelowego. Tuner DVB-T natomiast działa świetnie, pod warunkiem, że mamy dobry zasięg nadajnika. Niestety, wbudowana antenka jest bardzo mała, więc nie można wymagać od niej zbierania sygnału na poziomie dużej, zewnętrznej anteny. Na nieszczęście, producent nie dołączył do zestawu tego ostatniego akcesorium, ani też nie przewidział w tablecie gniazda na jego podłączenie. Co do ekranu, opis jego jakości i działania funkcji dotykowych, znalazły się w artykule.

Lark FreeMe 70.55 GPS DVB-T

Nasza ocena: 3,5 / 5

+ wbudowany i bardzo dobrze działający tuner DVB-T (niestety tylko jeśli mamy w pobliżu nadajniki);
+ świetny moduł GPS…,
+ … a wraz z nim aplikacja MapaMap w zestawie;
+ bogaty pakiet dodatków do tabletu;
+ pełen zestaw niezbędnych interfejsów;
+ w sumie dość dobra cena;
+ stosunkowo przyzwoite (choć dalekie od ideału) zdjęcia, jak na te klasę cenową sprzętu.

– nędzna wręcz jakość ekranu – zerowe kąty patrzenia, słaby kontrast i barwy;
– słaba wydajność tabletu;
– tylko przeciętna jakość materiałów;
– słaba bateria.

Sprzęt do testów dostarczył:

Maciej Rosiński: Jestem miłośnikiem gadżetów i nowoczesnych technologii, fanem Xiaomi i MIUI. Lubię język polski i choć nie jestem absolwentem dziennikarstwa, staram się poprawnie wysławiać i pisać po polsku, a piętnować wszelkie przejawy niepoprawności językowej. Od kilkunastu lat udzielam się w dziennikarstwie, od kilku, jako "naczelny recenzent" ;) portalu Tablety.pl.
Powiązane wpisy
Disqus Comments Loading...

W serwisie wykorzystywane są pliki cookies. Stosujemy je w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkownika oraz do zbierania informacji statystycznych. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki.