Recenzja tabletu Toshiba Encore

, 2014-04-27 19:39
3

To wprawdzie kolejny tablet z systemem Windows 8 czy ściślej Windows 8.1, jednak pierwszy, który wyposażono w tak mały ekran. 8-calowa matryca Toshiby Encore sprawia, że „dachówka” ma kompaktowe wymiary, niezmiernie popularne dzisiaj wśród użytkowników tego typu urządzeń, jednak czy sprawdzi się w starciu z pełnym, okienkowym systemem Microsoftu?

Przeczytaj koniecznie >> Recenzja Asusa Transformer Book T100

Fotografujesz smartfonem?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Toshiba Encore to niewielki tablet pracujący pod kontrolą systemu Microsoft Windows 8.1. Jego sercem jest procesor Intel Z3740 o taktowaniu 1,33 GHz, czterordzeniowy układ Silvermont, wykonany w 22-nanometrowym procesie technologicznym i zintegrowany z chipem graficznym Intel HD. To procesor identyczny z tym, z jakim mieliśmy do czynienia w przypadku testowanego nie tak dawno Asusa Transformer Booka T100. Poniżej pozostała część specyfikacji:

Toshiba_Encore_00_Specyfikacja

2 GB pamięci operacyjnej to standard pozwalający na komfortową pracę. Niepokoi jednak stosunkowo niewielka ilość przestrzeni dyskowej. 32 GB to wystarczająco dużo miejsca na pliki systemowe, kilka programów i… tyle. Z racji niemożności instalacji aplikacji na karcie pamięci (mówimy o wersji oficjalnej) jest to spore ograniczenie. Dość dodać, że z samym systemem użytkownik otrzymuje niespełna 24 GB miejsca. I dużo i mało. Niezbyt pojemna jest również bateria tabletu. Na ile wystarczy 5000 mAh? Przekonamy się w czasie testów.

Zawartość opakowania, tablet – budowa materiały

Toshiba_Encore_01Toshiba_Encore_02

W dużym jak na rozmiar samego tabletu opakowaniu niewiele. Poza przewodem USB i ładowarką sieciową, co ciekawe opatrzoną logo Microsoft, znajdziemy trochę makulatury w postaci instrukcji obsługi, a także – uwaga – klucza licencyjnego na pełną wersję Microsoft Windows 8.1 (edycji Small Screen) wraz z Office 2013 dla użytkowników domowych. Plus za oprogramowanie, ponieważ w zdecydowanej większości, czy to w notebookach, czy w jakichkolwiek komputerach z preinstalowanym systemem potentata z Redmond, możemy znaleźć jedynie trzymiesięczne wersje próbne pakietu biurowego. Tu – pełna wersja. Brawo.

Toshiba_Encore_03

Tablet zdecydowanie odróżnia się od pozostałych urządzeń tego typu dostępnych na rynku. Mocno zaokrąglone narożniki, a także charakterystyczna, zachodząca na panel frontowy pokrywa tylna w kolorze srebrnym. Czarna, nieaktywna ramka jest prawie symetryczna, posiada 1,5 cm szerokości przy dłuższych i 2 cm przy krótszych krawędziach.

Toshiba_Encore_04Toshiba_Encore_05

Choć waga Encore nie jest zbyt duża, po chwyceniu w dłoń tablet wydaje się być ciężki. Stosunkowo duża grubość działa tutaj in plus, ponieważ „Tośkę” trzyma się po prostu wygodnie. Na wspomnianej ramce okalającej ekran umieszczono logo producenta, dotykowy przycisk menu Metro oraz kamerkę rozmów wideo. Choć jakość przechwytywanego przez nią obrazu maleje wraz ze spadkiem natężenia oświetlenia otoczenia, to można ją uznać za wystarczającą czy nawet dobrą.

Ekran zastosowany w Encore to matryca IPS, choć producentowi najwyraźniej ta nazwa nie przypadła do gustu, skoro postanowił zmienić ją na HFFS AutoBrite. Jej rozdzielczość wynosi 1280 x 800 pikseli, co jest wartością dobrą, szczególnie biorąc pod uwagę urządzenia z systemem Windows. Kontrast, jasność odwzorowanie kolorów są na bardzo dobrym poziomie. Kąty patrzenia również nie powodują dyskomfortu, jednak nic w tym dziwnego, skoro to matryca IPS. Ekran ma jeden mankament, wynikający nie z błędów czy niedociągnięć producenta, a raczej konstrukcji samej w sobie i jej połączenia z OS Microsoft. Obsługa okien w trybie pulpitu, zwłaszcza jeśli ktoś został wyposażony przez matkę naturę w sporej wielkości dłonie, jest drogą przez mękę. Jako osobie o średniej wielkości dłoniach z trudem przychodziło mi trafienie w „x”zamykający okno eksploratora. Przydałby się zdecydowanie jakiś rysik, bo trafienie np. w plik w widoku szczegółów to istna loteria. Plus natomiast za samo działanie funkcji dotykowych, którym w tablecie Toshiby nie można nic zarzucić.

Toshiba_Encore_06

Panel tylny tabletu to tworzywo imitujące aluminium. Charakteryzuje się ono karbowaną powierzchnią, mającą ułatwić trzymanie urządzenia.

Toshiba_Encore_07

Jedynym elementem jaki tutaj odnajdziemy, poza opisami producenta rzecz jasna, jest obiektyw wbudowanego aparatu cyfrowego. Niestety. W tym miejscu należy się akapit na temat jakości budowy tabletu. Materiały, nie mam co do tego wątpliwości, są bardzo dobrej jakości. Gorzej ze spasowaniem elementów. Jeśli bowiem naciśniecie panel tylny na środku, wyraźnie wyczujecie pustą przestrzeń pod jego powierzchnią. Co więcej, jeśli chwycicie tablet mniej więcej pośrodku, trzymając palcami na środku ekranu i panelu tylnego, wyraźnie wychwycicie pustkę nie tylko z tyłu, ale i pod szybą przykrywającą ekran. To poważna przypadłość, która nie powinna mieć miejsca w urządzeniu kosztującym około tysiąca złotych. Duży minus.

Toshiba_Encore_08

Przyglądając się Toshibie Encore nie można narzekać na brak złącz. Dwa najbardziej niezbędne – microHDMI i microUSB – usytuowano na lewej stronie górnej krawędzi. Na tym samym boku, po prawej stronie, odnajdziemy również gniazdo słuchawkowe typu jack 3,5 mm.

Toshiba_Encore_09

Z kolei po prawej stronie, w górnej części umiejscowiono przyciski regulacji głośności i zasilania

Toshiba_Encore_10

Działają one sprawnie, jednak mają słabo wyczuwalny skok, przez co ciężko jest odgadnąć kiedy nastąpi reakcja po naciśnięciu.

Toshiba_Encore_11

Dolna część tabletu, czy raczej jego krawędź, to rozmieszczone symetrycznie głośniki stereo. Ich jakość i głośność z powodzeniem można określić na dobrą. Dźwięk jest momentami nieco spłaszczony, metaliczny, szczególnie przy maksymalnej głośności, ale odsłuch muzyki czy filmów nie powoduje dyskomfortu.

Toshiba_Encore_12

Ostatnim elementem jest umieszczony na prawym boku slot kart microSD.

System, działanie, wydajność, multimedia

Toshiba Encore, podobnie jak wspomniany wcześniej T100, pracuje pod kontrolą 32-bitowej wersji systemu Windows 8.1. Jak to działa? Bez zbędnego rozwodzenia się nad tematem – po prostu bardzo dobrze. „Tośka” sprawdzi się w codziennym użytkowaniu bezproblemowo. Przeglądanie stron internetowych, oglądanie filmów nawet w jakości FullHD nie stanowią żadnego problemu.

Jak z wydajnością – spytacie? Nie ma co czarować. Procesor zastosowany w Encore to nie potwór wydajności. 211 punktów w 3DMark 11, 1215 punktów w PC Marku Accelerated czy 3038 punktów w Fritz Chess Benchmark to rezultaty, które nie tylko nie powalają na kolana, ale i nie pozwolą, jeśli o tym myślicie, pograć w nawet te mniej wymagające gry.

Na duże brawa zasługuje bateria, która pomimo stosunkowo niewielkiej pojemności pozwoli nawet na 7 godzin typowego, dość intensywnego użytkowania (włączony tryb oszczędny). Jej ładowanie zajmie Wam z kolei około 3,5 – 4 godziny. Co ciekawe, jeśli używacie tabletu sporadycznie, gdzie częściej będzie on leżał w trybie czuwania, to 3 – 4 dni są całkiem realnym wynikiem do osiągnięcia.

Podobnie jak w testowanym poprzednio Asusie, niezbyt silny zasięg oferuje moduł Wi-Fi. On sam pracuje bez zakłóceń, jednak wskutek (prawdopodobnie) niezbyt rozbudowanej anteny, nawet w odległości 1 m od routera, tablet już gubi jedną kreskę zasięgu. 4 – 5 m od routera, przy założeniu, że obydwa urządzenia oddzielają dwie ściany (blok z płyty), zasięg spada do jednej, dwóch kresek.

Pozostało jeszcze sprawdzić jakość zdjęć wykonywanych wbudowanym aparatem. Oto one:

Ich jakość jest przeciętna, jednak nie najgorsza. W oświetleniu naturalnym, na dworze, zdjęcia są do przyjęcia, choć optyka ma widoczne problemy z balansem bieli. Niestety w pomieszczeniach, a zwłaszcza w sztucznym oświetleniu zdjęcia charakteryzują się dużym ziarnem i zażółceniem całości kadru.

Podsumowanie

Toshiba Encore to niewielki, kompaktowy tablet. Jego niewątpliwymi plusami są nadspodziewanie dobra bateria, przyzwoity procesor, system operacyjny i zawarty w cenie urządzenia pakiet Office 2013. Tablet jest zbudowany z bardzo dobrej jakości materiałów, z których spasowaniem jest już niestety znacznie gorzej. Niedopuszczalnym jest bowiem, aby w urządzeniu w tym przedziale cenowym wyświetlacz i panel tylny uginały się z powodu pustej przestrzeni pod nimi. A może to tylko wada mojego egzemplarza?

Bardzo dobry wyświetlacz, wydajna bateria, system operacyjny plus pakiet biurowy, w końcu dobre głośniki i – generalnie – dobra jakość wykonania. Czy to jest warte wydania sumy tysiąca złotych? To już zależy od Was, a zwłaszcza od Waszego portfela.

Toshiba Encore

Nasza ocena: 4,5/6

+ bardzo dobrej jakości wyświetlacz;
+ wydajna bateria;
+ pełen system operacyjny w wersji 32-bitowej;
+ pakiet biurowy Office 2013 w cenie;
+ generalnie jakość wykonania…,

- którą psuje niedopasowany panel tylny i warstwa przykrywająca ekran;
- cena mogłaby być jednak ciut niższa.

Sprzęt do testów dostarczył:

Sferis_Logo

The following two tabs change content below.
Miłośnik gadżetów i nowoczesnych technologii
  • poland

    hffs to nic innego jak ffs+ czyli odmiana lcd a nie ips. matryca w encore nie ma nic wspólnego z kątami widzenia ips.

  • PeterMac

    Fajny tablet, ale niestety ekran jak i głośnik zew. nie ma startu do Dell Venue 8 Pro niestety, a szkoda bo z kolei tu mamy wyjście micro-HDMI.

  • marcinek_

    Miałem ten tablet cztery wieczory i oddałem do sklepu. Może niektórym przypadnie do gustu, mnie się nie spodobało kila rzeczy:
    – ekran fajny ale niestety bardzo wrażliwy na dotyk. Toshiba próbowała wyeliminować ten fakt odsuwając panel dotykowy o jakiś milimetr od ekranu hffs. W rezultacie, kiedy windows reaguje z opóźnieniem na nasze żądanie, naciskamy silniej i panel dotykowy dotyka ekranu i powstają odbarwienia do białości. Nigdzie indziej czegoś takiego nie widziałem a bawiłem się spora ilością tabletów. Jeszcze gorzej jest gdy operujemy dwoma rękami i palcami i naciśniemy nimi na ekran: przebarwienie powstanie na całej drodze pomiędzy punktami nacisku. Kiedy zwalniamy nacisk powstaje jakby „klik”, wystarczająco głośny aby was wyrzucić z czytelni, obie te wady zdyskwalifikowały tego tableta,
    – wersja 32GB zostawia jakieś 12GB dla użytkownika na starcie. Jeżeli doinstalujemy niezbędne biblioteki do przeglądarek, playery, flashe, itd to zostanie jakieś 10GB. Wolna karta uSD to żadne rozwiązanie (ew. tylko na dokumenty),
    – co prawda nowe Atomy są czterokrotnie wydajniejsze niż np.: N270 w moim HP311 ale teraz na pokładzie jest system, który zajmuje nie 2GB tylko 16GB. Potrzeba mocy żeby to przemielić. Szybki start W8 nie wystarczy. Sam windows potrafi się przyciąć przy „najprostszych” funkcjach: ustawianie, konfiguracja opcji systemu,
    – ekran dotykowy to fajna sprawa dla aplikacji metro. W aplikacjach desktop-owych wirtualna W8 również się sprawdza (chociaż nie pojawia się auto-magicznie jak w andkach). Kiedy jednak uruchomimy grę nie przewidzianą pod metro, bez zewnętrznej myszki i klawiatury na USB lub BT nic nie zrobimy. Mówię tutaj również o tytułach , które są dostępne na androida i chodzą bez problemu. TO oczywiście jest przypadłość większości tabletów z W8.

Informacje z gram.pl

Zobacz wszystkie

Nowości na forum

Zobacz więcej na forum

Najpopularniejsze tematy

Serwis informacyjny Tagi